All posts filed under: Przemyślenia

“Profesjonalny bloger”? Nie, dziękuję.

Ja i mój blog stoimy na rozdrożu. Nie wiem, co powinnam dalej zrobić. Od dłuższego czasu jestem na tzw. “blogowym detoksie” i nie tworzę nowych tekstów, ciesząc się moim życiem offline. Nie oznacza to, że nie zwiedzam, nie uczę się nowych rzeczy i nie zbieram materiałów – do tego przykładam się niezwykle starannie 🙂

Suwalszczyzna – kraina jak baśń

Suwalskie Bullerbyn, czyli za czym tęsknią warszawskie mieszczuchy   W naszym suwalskim Bullerbyn sąsiad nie zagląda nam w okna. Nie zagląda, bo od tych najbliższych dzieli nas las, staw i dwie górki pokryte łanem złotego zboża. Zagląda kot, co nocą nic nie upolował lub bocian, co kocha przysiadać na nowym, błyszczącym dachu stodoły i klekotać w najlepsze.

W krwioobiegu miast

Lubię myśleć o mieście jak o żywej tkance. Im więcej ich odwiedzam, tym bardziej jestem przekonana, że każde miasto to (prawie) autonomiczny, żywy organizm. I każde z nich jest inne. Poszczególne elementy miasta tworzą ściśle powiązane ze sobą układy działające w specyficznej symbiozie. Jedne bez drugich nie mogą istnieć – bez nich nie byłoby wpółczesnego miasta. To one tworzą je, budują lub niszczą i uśmiercają.

Turystyka w selfie czasach

Selfie-turystyka zjawisko, które przeraża nie tyle swoją istotą, co skalą   Selfie, autoportret na miarę XXI wieku; zdjęcie zrobione sobie samemu metodą “z ręki”, najczęściej telefonem komórkowym i umieszczone na portalu społecznościowym (instagram, facebook, twitter, portale randkowe itp.) zawdzięcza swoje powstanie rozwojowi nowych mediów, zwłaszcza tych umożliwiających szybkie publikowanie zdjęć.

My Słowianie

Ta melancholijna słowiańska dusza, która sprawia, że potrafimy zadumać się nad rzewną melodią płynącą z bałałajki, zachwycić pięknem, zapalić świece w cerkwi i rozmyślać w zupełnej ciszy, obca jest innym kulturom świata zachodniego – często od nas głośniejszym, wyznającym kult sjesty i dobrej zabawy południowcom Europy, zafrasowanym pogodą wyspiarzom, czy ich kuzynom zza wielkiej wody. “How are you?” “Fine!” “Perfect!”

Wysoki jak Masaj

W wolnym czasie Masajki trudnią się wyrobem biżuterii z koralików. Koraliki są – jak większość rzeczy w Afryce – chińskie. Przypływają wielkimi kontenerami do Dar, by później rozejść się po wioskach i wioseczkach. Koraliki nawlekane są na druciki. Grube, sztywne, często podrdzewiałe druty na pewno nie są łatwe w precyzyjnej obróbce. Ale biżuteria, która z nich powstaje jest nieprzeciętna! Nie mogąc się jej oprzeć kupiłam to i owo, przyszłam do pracy i oto co usłyszałam: – O! A skąd Ty wzięłaś drut z opony?! – Drut z opony? Jak to drut z opony?! Jakiej opony na litość?! – No tu, w kolczyku, no i wisiorek też widzę na drucie z opony robiony! No grubość, waga, wygląd. Jak Boga kocham drut z opony. – A…. drut z opony…

Muzeum Wsi Księstwa Łowickiego

Tak długo zabierałam się na blogu za etno-serię, że rok Kolberga zdążył już ustąpić na rzecz roku Jana Długosza, a trzeba przyznać, że seria poświęcona kulturze ludowej i skansenom chodziła mi po głowie od dłuższego czasu. Dlaczego akurat to? Gdy byłam nastolatką, mama rozpoczęła pracę w Muzeum budownictwa ludowego w Sanoku. W domu zaczęły się długie opowieści i po jakimś czasie o Bojkach, Łemkach, Dolinianach i Pogórzanach wiedziałam już chyba wszystko (a raczej tak mi się wtedy wydawało). Zdarzało się też, że zapomniawszy kluczy do domu przeczesywałam polne ścieżynki usiane na 38 ha sanockiego skansenu, bo mama była akurat z grupą turystów “gdzieś na parku”. Chcąc nie chcąc, zainteresowanie powstało samo i tak już zostało.