All posts filed under: Podróżniczy styl życia

Nauka języka za granicą – warto?

Jak uczyć się szybko i przede wszystkim – efektywnie? Gdy czasu coraz mniej, a wymówek coraz więcej, może warto pomyśleć o połączeniu przyjemnego z pożytecznym, czyli nauce języka za granicą? Na co zwrócić uwagę przy wyborze kursu, jeśli zdecydujemy się na taki wyjazd? “Imparare una nuova lingua è come acquistare una nuova anima” Włoskie przysłowie mówi, że nauczenie się nowego języka jest jak otrzymanie nowej duszy. Jest w tym sporo prawdy. Język to nic innego jak sposób komunikowania się ze światem. Język to też kod, za pomocą którego myślimy, opisujemy rzeczy – zarówno te codzienne, jak i abstrakcyjne, wymagające większej wprawy i umiejętności. Nie bez powodu starotestamentowa Wieża Babel upadła – gdy mówimy jednym językiem znacznie więcej możemy osiągnąć, dostrzec, zrozumieć. A czy nie o to nauczenie się świata chodzi właśnie w naszych backpakerskich podróżach?

Jak oszczędzać i jak zarabiać na podróże? podejście autorskie, lekko wypaczone ;)

Czy mieszkając w dużym mieście, będąc samoutrzymującą się panną ze świeżo zaciągniętym kredytem hipotecznym na karku i trzycyfrowym minusem na koncie po spełnieniu marzeń o wolontariacie w Afryce, wypada jeszcze marzyć o podróżach? Głupie pytanie. WALIZKI PAKOWAĆ! Primo: Jak oszczędzać na podróże Nie czarujmy się. Warszawa należy do czołówki najdroższych miast w Europie pod względem kosztów życia (chodzi o różnicę między zarobkami jej mieszkańców a kosztami życia: zakupu lub wynajmu mieszkania, biletami na komunikację miejską, jedzeniem na mieście, codziennymi zakupami, cenami wstępu do obiektów kultury itd.). Podobno najbardziej przyjazny swym mieszkańcom jest Berlin, choć tam byłam tylko przejazdem i nie udało mi się zaznać owego dobrobytu 😉 Niemniej, gdziekolwiek byśmy nie byli, zawsze jest kilka rzeczy, które można zmienić w swoim postępowaniu. Przykładowe sposoby na oszczędzanie przed podróżą:

Modlitwa o bezpieczną podróż

Zrobiło się ciepło, a wakacje tuż tuż 🙂 Pamiętajmy, by przed wyjazdem zapisać w telefonach numer ICE, numery TOPR / WOPR (w zależności od celu podróży), a wybierając się za granicę dyżurny numer telefonu do najbliższej placówki konsularnej. Przypominam, że jeśli w kraju, w którym przebywacie nie ma polskiego konsulatu lub ambasady, możecie się zgłaszać do dowolnej placówki dyplomatycznej państwa Unii Europejskiej (więcej o pomocy konsularnej znajdziesz tutaj).   Tymczasem w kwestii opieki już zupełnie Nieziemskiej… 😉  ✈ Modlitwa Pielgrzyma Boże, Ty jesteś Drogą, Prawdą i Życiem. Drogą, którą pragnę podążać, Prawdą, której lękam się stracić, Życiem, które w Tobie ma początek i koniec. Niech ten dzień mi przyniesie tylko to, czym Ty chcesz mnie obdarzyć. Przyjmę radość i szczęście, zniosę ból i cierpienie, jeśli Ty będziesz ze mną. Wyruszam w Twoje Imię, prowadź mnie, Boże! Amen ✈ O Boże wielki, który czuwasz nad wszystkim stworzeniem, miej mnie w swej opiece. Niech błogosławieństwo Twoje towarzyszy mi w całej drodze. Odwracaj ode mnie nieszczęście, ratuj w niebezpieczeństwach i pozwól, abym szczęśliwie powrócił do domu. Amen ✈ Prośba …

Do Afryki za karę, czyli jak pracoholik uczył się „pole pole”

Akt pierwszy: miejsce: Dar Es Salaam, Tanzania, Afryka występują: ambitna wolontariuszka, afrykański styl życia: pole pole, roztropni Franciszkanie, jakiś Amerykaniec, świetlówka Było dobrze. Ba, nawet bardzo dobrze, a tu nagle pewnego dnia zrobiło się… nie najlepiej. Słowem był to jeden z dni, w których człowiek ma wrażenie, że „chyba przyszedł mu czas umrzeć”. Mimo wszystko nie mogłam przecież opuścić dnia w szkole, więc zaraz po śniadaniu udałam się samochodem z o. Krzysztofem do Szkoły Maksymiliana – razem z siostrą Kasią pracowałyśmy wtedy nad tablo nauczycieli, a ja miałam jeszcze całkiem sporo zdjęć do zrobienia. Było jeszcze rano (ok. 8-9), a słońce już dawało się we znaki. Zrobiłam może 5 zdjęć, po czym udałam się w stronę sekretariatu. Pomieszczenie to zazwyczaj znajduje się w odległości kilku większych susów od wejścia do szkoły, jednak tym razem droga na drugie piętro, gdzie znajduje się sekretariat, zajęła mi około 15 minut. Nie dało rady. Wróciłam. Ojcowie odwieźli mnie (moją ulubioną 😉 ) wysłużoną terenówką z powrotem na misję.

Poniedziałkowy motywator

Dotknęła mnie ostatnio szara codzienność i chyba mi to nie posłużyło. Niby oddychałam, ale jakoś tlenu w tym nie było. Niby żyłam, ale jakoś tak wszystko działo się jakoś obok. Proza egzystencji. Bóg jeden raczy wiedzieć jak fatalnie by się to wszystko skończyło gdyby nie kapitalna, szalona E., z którą mam dziką przyjemność i wielkie błogosławieństwo pracować (to naprawdę wspaniałe, że musi ze mną spędzać 8 godzin dziennie i jeszcze jej za to płacą!). Gdy w poniedziałkowy poranek dotarłam do pracy (przy okazji: czy ja nie mam świetnej trasy do pracy? Codziennie mijam serce Szopena i dom ks. Twardowskiego, tego od wierszy i biedronek) na biurku leżał (i śmierdział 😉 ) dość nietypowy prezent. Był na tyle nietypowy, że musiano mi objaśnić czym owe coś jest i do czego służy. Opis brzmiał: Przyrząd do oganiania się od much tse-tse sporządzony z ogona (jakiegoś) rogatego bydła.  WOW! 😀 Podobno w Jakucji funkcjonują podobne tradycyjne ustrojstwa służące do oganiania się od komarów (skuteczne!), choć pierwotnie służyły do odganiania złych duchów. Robi się je z końskiego włosia (dziękuję …