All posts filed under: Tanzania

Wschodnioafrykańska moda

Lato w pełni. Im cieplej, tym spódnice i spodenki coraz krótsze, ramiączka w koszulkach coraz cieńsze, a sukienki coraz bardziej prześwitujące. A jak wygląda moda na ulicach Czarnego Lądu, gdzie gorąco jest przez cały rok? Hmm, trzeba przyznać, że zupełnie inaczej 😉 Na Zanzibarze mężczyźni nie lubią kobiet, które noszą krótkie ubrania. (…) Nieładnie jest chodzić rozebranym w mieście, jak wy chodzicie. Gołe ramiona? Krótkie szorty? Odkryte włosy? (…) W mieście (…) trzeba się ubierać z szacunkiem i przykrywać ciało. Moje żony noszą biustonosze, majtki, ale zawsze też muszą mieć halkę, na to suknię, potem kangę na dole i drugą kangę na górze zasłaniającą głowę i włosy. Tak, chodzą tak na co dzień. Zanim wyjdą z domu muszą to wszystko na siebie założyć. (fragment z książki M. Wojciechowskiej, Zanzibar) Kanga to tradycyjny, szeroko rozpowszechniony w całej Afryce Wschodniej strój kobiecy. Ten prostokątny, kolorowy kupon bawełnianej tkaniny o wymiarach ok. 1,5 x 1,1 metra zawsze sprzedawany jest podwójnie (w 3-metrowych kawałkach), które po kupieniu należy rozciąć. Jeden element stanowi górę stroju, drugi obwiązuje się wokół pasa …

Kamienne Miasto Zanzibar

Jadąc do stolicy Zanzibaru – Zanzibar City, z jego najstarszą dzielnicą Stone Town  miałam już wyobrażenie czego mniej więcej mogę się spodziewać, gdyż nasze polskie podróżniczki nie szczędziły opisów tego skrawka lądu gdzieś na Oceanie Indyjskim. Jakie były moje wrażenia?

Do Afryki za karę, czyli jak pracoholik uczył się „pole pole”

Akt pierwszy: miejsce: Dar Es Salaam, Tanzania, Afryka występują: ambitna wolontariuszka, afrykański styl życia: pole pole, roztropni Franciszkanie, jakiś Amerykaniec, świetlówka Było dobrze. Ba, nawet bardzo dobrze, a tu nagle pewnego dnia zrobiło się… nie najlepiej. Słowem był to jeden z dni, w których człowiek ma wrażenie, że „chyba przyszedł mu czas umrzeć”. Mimo wszystko nie mogłam przecież opuścić dnia w szkole, więc zaraz po śniadaniu udałam się samochodem z o. Krzysztofem do Szkoły Maksymiliana – razem z siostrą Kasią pracowałyśmy wtedy nad tablo nauczycieli, a ja miałam jeszcze całkiem sporo zdjęć do zrobienia. Było jeszcze rano (ok. 8-9), a słońce już dawało się we znaki. Zrobiłam może 5 zdjęć, po czym udałam się w stronę sekretariatu. Pomieszczenie to zazwyczaj znajduje się w odległości kilku większych susów od wejścia do szkoły, jednak tym razem droga na drugie piętro, gdzie znajduje się sekretariat, zajęła mi około 15 minut. Nie dało rady. Wróciłam. Ojcowie odwieźli mnie (moją ulubioną 😉 ) wysłużoną terenówką z powrotem na misję.

Aklimatyzacja powrotna. Refleksje

Od mojego powrotu z Tanzanii minął już ponad miesiąc, a życie toczy się (mniej lub bardziej) zwyczajnym torem. Była wiosna, znów wróciła zima. W natłoku spraw codziennych i niecodziennych nawet nie zerknęłam w stronę choćby zdjęć z wyjazdu, aż tu nagle, ukradkiem przemyciła mi się na biurko karteczka. Karteczka niewielka, to też zbyt wiele na niej nie zapisano. Ale to co zapisano, brzmiało tak: 17 lutego 2014 r. Aklimatyzacja niewątpliwie przebiega. Szara, bura i ponura, jak to w zimie bez śniegu. Różnica temperatury – 30-40 stopni (różnica wilgotności powietrza szczęśliwie niewielka), ale i tak wszystko skończyło się przeziębieniem. No cóż, z dwojga złego nadal lepsze to, niż malaria 😉 Poza tym dostałam dziś bardzo pocieszającą wiadomość: Jak przestawisz sobie temperaturę na skalę Fahrenheita, to wychodzi, że mamy w Warszawie 36 stopni  😉 Taaak. No to aklimatyzuję się. Wbrew pozorom w całym tym procesie to nie pogoda sprawia mi największe trudności. Powrót do pracy także nie jest jakimś problemem, wszak jak przystało na prawdziwego pracoholika w pracy czuję się jak ryba w wodzie. To ludzie. Ludzie, ludziska, lud pracujący miast (i wsi). Jest 7:40 …

Cena bycia Mzungu w Afryce

Wyjdźmy od jednego, prostego i oczywistego stwierdzenia: Życie białego (Mzungu) w Czarnej Afryce różowe nie jest. Życie kosztuje. Życie na wyjeździe zazwyczaj kosztuje więcej. Życie białego (Mzungu) na wyjeździe w Afryce kosztuje wiele… wprawdzie przede wszystkim dobrego samopoczucia, ale jednak kosztuje. Bo choć z jednej strony znałam stosunek mieszkańców Czarnego Lądu do Białasów, to jednak przekonanie się o tym na własnej skórze było dla mnie pewnym szokiem kulturowym. Kilka faktów o Mzungu w Tanzanii: Bycia Mzungu nie da się ukryć. Mzungu świeci białością lica i nawet po opatuleniu się w muzułmańską burkę nadal na wierzchu zostają białe dłonie (i jak tu trzymać aparat, albo za coś zapłacić?). Więc nie, powtarzam, nie da się ukryć. Mzungu jest biały, jest przedstawicielem Globalnej Północy. Wszyscy przedstawiciele Globalnej Północy są bogaci. Za bycie Mzungu trzeba płacić. Słono (jak na miejscowe warunki). Najlepiej w dolarach. Nie ważne czy jesteś Niemcem, Szkotem czy Grekiem. I tak dla miejscowych przyjechałeś z USA (no, chyba, że przyjechałeś z Europy, ale to przecież niewiele więcej niż kolejny stan). Jeśli Twój afrykański znajomy / współpracownik …

Segerea. Kilka słów o tym i o tamtym

Mój pierwszy, niepełny tydzień na misji w Segerea dobiega końca. Tak naprawdę  – przynajmniej jak do tej pory – codziennie dzieje się coś nowego i każdego dnia obiecuję sobie trzy rzeczy (że dziś, ale to naprawdę dziś): 1) usiądę do nauki Suahili 2) przeczytam historię Tanzanii 3) napiszę kilka słów na bloga. Jjjjasne. To ja może zacznę od końca. Kilka słów o jedzeniu i obyczajach Jedzenie jest dobre, dokładnie takie jak lubię – mało mięsa, dużo wszystkiego innego 🙂 Świeże (prosto z drzewa, czy może być świeższe?) mango, papaje, awokado, banany, ananasy – tego chyba nigdy nie zabraknie. W szkole dzieci jedzą rękami (właściwie to prawą ręką, jak na Afrykę przystało) [tak Mamo, na misji mamy sztućce i jem „po europejsku” ; ) ]. Warzywa tradycyjne – ogórki, pomidory, ziemniaki, jak i te których teraz nazw za bardzo nie pamiętam. Ryż, ryż na tysiące sposobów – najlepszy z przyprawami (tzw. pilau), kasze z lokalnych zbóż, ugali, czyli coś a’ la kasza manna lub owsianka, placki zbożowe jak hinduskie chlebki. Czasem rybka lub mięso, choć to …