Japonia
comments 26

Japonia oczami blogerów

Japonia header aleternatywny

Za czym tęsknimy najbardziej?

Japonia – co w niej takiego jest, że mami i przyciąga? Ile osób, tyle punktów widzenia, a jeszcze więcej wrażeń, emocji i wspomnień. Dziś – w dniu dość szczególnym dla mnie, bo w moje urodziny 🙂 ,  pozwalam sobie opublikować post tylko dla mojej (choć mam nadzieję również i Waszej) przyjemności. Posłuchajcie!

Opowiadają: Ewa i Ewa, Karolina, Anita, PiotrBożena oraz Asia i Kondi

 

Nim pojechałam do Japonii, przeczytałam, co najmniej pięć książek. Chciałam zminimalizować szok kulturowy, który spodziewałam się przeżyć na miejscu. Wiedziałam więc o automatach, w których można kupić wszystko, o śpiewających toaletach i hotelach kapsułowych. Wiedziałam kim są cosplayerki i że nawet wchodząc do przymierzalni w sklepie powinnam ściągnąć buty. Mimo całej wiedzy, Japonia i tak zaskakiwała mnie na każdym kroku.
(Anita Demianowicz)

Japonia łódka hanami

Benri!’ (便利) – ‘wygodne, praktyczne’. Taki jest niemalże każdy aspekt japońskiej codzienności. Konbini, pociągi i setki święcących w ciemnościach mini-witryn automatów sprzedażowych to to, za czym tęskni każdy, kto odwiedził Japonię choćby na chwilę. A ci, co pomieszkali tam dłużej, przeżywają tak zwany wsteczny szok kulturowy, kiedy po powrocie do swojego kraju muszą czekać do dziewiątej czy dziesiątej, aby móc napić się porannej kawy.

(Karolina Bednarz)

 

Japonia rowerowo

This slideshow requires JavaScript.

Japonia? A czy tam w ogóle można jeździć na rowerze w tym tłumie? Chciałabym rozwiać wątpliwości – można i co więcej, jest to moja ukochana rowerowa destynacja. 90% kraju to góry a w niewielkim, równinnym pasie wyspy Honsiu, od Hiroshimy poprzez Osakę po Tokio mieszka ponad 50% Japończyków. W poszukiwaniu japońskiej prowincji wystarczyło odjechać jak najdalej od tej zurbanizowanej przestrzeni. Tęsknię za wszystkim – ośnieżonymi szczytami Alp Japońskich, wietrznym wybrzeżem morza Ochockiego na Hokkaido, gdzie co krok znajdywałam piękne miejsce na rozbicie namiotu, zakopania po szyję w gorącym piasku wybrzeża w Ibusuki i widoku unoszącej się pary z krateru wulkanu Aso na Kiusiu. Kwintesencją japońskiej prowincji jest dla mnie mała wyspa Shikoku, gdzie można do woli obcować z naturą – podziwiać leniwie płynącą rzekę Shimantogawa, surfować w falach Oceanu Spokojnego lub przejechać najnowocześniejszą japońską ścieżką rowerową Shimanami Kaido poprzez sześć mostów łączących brzegi Shikoku i Honsiu podziwiając naznaczone rozsianymi na powierzchni dziesiątkami wysp Morze Wewnętrzne. Zobaczyć kawałek „starej”, tradycyjnej Japonii, której klimat wciąż się tam, na Shikoku wciąż się zachował.

Ewycyna


Ewa 
(Ewcyna) od lat szczęśliwie zarażona cyklozą. W Japonię wpadła jak śliwka w kompot. Podczas podróży służbowej zobaczyła, że to wspaniały kraj do podróżowania rowerem i wymyśliła sobie, ze przejedzie całą, co też uczyniła.

 

 

Kamikochi – w sercu Japońskich Alp

This slideshow requires JavaScript.

Leżące poza szlakiem, niekojarzące się w pierwszym momencie z Japonią. Taki kawał jechać, żeby po górach i dolinach pochodzić? Na miejscu panuje spokój. Tłum zlokalizowany w okolicach dworca autobusowego szybko się rozpływa i człowiek tylko czasami mija współwędrowca. Dookoła górują Alpy Japońskie. Dolinę przecinają rzeki i strumienie, tworzące czasem piękne, błękitne jezioro. Widuje się tu niedźwiedzie, warto więc zabrać ze sobą specjalny gwizdek. Wziąć dobre buty, może nawet namiot i zostać na dłużej. Szlaków jest wiele – takich dla leniwych i śpiochów, jak to ze mną bywa, i wyprawionych trampów, którym wielodniowe wędrówki niestraszne. Czekać na nas będą cudowne widoki, wspaniała przyroda i cisza, o którą tak ciężko w tym zabiegany, kraju.

Rusz w PodrozEwa (Rusz w Podróż) już w USA przekonała się, że to, co dodaje jej energii to obcowanie z naturą. W pierwszej części podróży po Japonii padło jednak głównie na miasta. Szukając odskoczni natrafiła na ulotkę z pięknymi okolicznościami przyrody na okładce, wypytała jak tam dojechać i… już miała gotowy plan na kolejny dzień podróży.

 
Japońskie automaty

This slideshow requires JavaScript.

Środek lata, żar leje się z nieba, a ja umieram z pragnienia, zwiedzając jakieś ukryte zakątki, z dala od centrum miasta. Panika, bo skończyła się woda, jestem na totalnym odludziu i czuję, że udar słoneczny wcale nie jest taki odległy. Zima – czuję, że zaczynają odmarzać mi palce u nóg i u rąk, chce mi się spać i dałabym wszystko, żeby się napić ciepłej kawy. Jest szósta rano, w okolicy nie ma żadnego sklepiku, nawet convenience store.

Sytuacje, takie jak te, zdarzyły się mi często i pewnie wielu z Was są one nieobce. Jeśli bylibyście w Japonii, z opresji może wybawić Was… jidōhanbaiki (自動販売機) – automat do sprzedaży. Z reguły sprzedawane są w nich napoje, ale widziałam często także automaty z lodami i innymi przekąskami. Środek świątynnego kompleksu w Narze? Malutka uliczka w mroźnym Sapporo? Czy też ukryty zaułek na przedmieściach miasteczka zapomnianego przez ludzkość? Zawsze znajdzie się któreś z tych skarbów. A gdybyście nie wiedzieli, gdzie jesteście, każdy automat ma przyczepioną plakietkę z adresem, który pomoże Wam w odnalezieniu się w gąszczu japońskich uliczek (które, swoją drogą, nie mają nazw…).

Tajfun


Karolina 
(W krainie tajfunów) – studentka ostatniego roku japonistyki w deszczowej Anglii; kocha Japonię trudną miłością, zwłaszcza po roku spędzonym w Tokio. Miłośniczka współczesnej literatury japońskiej, tradycyjnych słodyczy z anko i japońskiego rocka.

 

Japońskie festiwale rockowe

This slideshow requires JavaScript.

Nigdy wcześniej ani nigdy potem, w żadnym kraju na świecie nie czułam się tak bezpiecznie jak tam. Do dziś pamiętam też smak świeżego sushi na śniadanie o szóstej rano na słynnym targu rybnym w Tokio. Najbardziej w pamięci zapadł mi jednak największy festiwal muzyki rockowej w Japonii – Fuji Rock Festiwal w Naeba Ski Resort. Tak odmienny i tak niesamowity w tej „inności”. Wydzielone strefy dla kobiet na polu namiotowym, zwiększały poczucie bezpieczeństwa płci pięknej. Strefy recyclingu, w której każda nawet najmniejsza rzecz miała sobie przydzielone miejsce, wzbudzały moje zdumienie. Do jednego kubła szła nakrętka, do drugiego etykieta, a do trzeciego sama butelka, do kolejnego słomki, a w jeszcze innych lądowały talerzyki, widelczyki, plastikowe kubeczki. Najbardziej zaskakiwało powszechne zaufanie. Przy namiotach leżały pozostawione przez właścicieli: telefony, laptopy, aparaty. Bez obaw i strachu, że ktoś zabierze, ukradnie, zniszczy. Jeszcze większe zdumienie budziło zachowanie Japończyków, którzy w skupieniu i ciszy wysłuchiwali koncertów. Bez  lasu aparatów w górze, bez skakania, bez zasłaniania. Po raz pierwszy w życiu, nie musiałam przepychać się na przód sceny, bo widzieć, co się na niej dzieje. „Niezależność, współpraca i poszanowanie natury są kluczem, by w pełni cieszyć się festiwalem” było motem wydarzenia. Za tym podejściem Japończyków tęsknie chyba najbardziej.

BAnita

 

Anita (B*Anita Demianowicz blog) zwykle podróżuje w pojedynkę i najchętniej na rowerze. Do Japonii trafiła… w nagrodę. Wygrała konkurs, w którym główną nagrodą był wyjazd na festiwal Fuji Rock. Miło, co nie? 😀

 

Kuchnia japońska

This slideshow requires JavaScript.

Gdyby kuchnia japońska miała wyglądać tak, jak postrzega ją przeciętny gaijin (czyli cudzoziemiec) to pewnie mieszkańcy Kraju Wschodzącego Słońca nieustannie musieliby zajadać się sushi, ryzykując swoim życiem przełykali by rybę fugu popijając to wszystko olbrzymimi ilościami sake.

W rzeczywistości w Kraju Kwitnących Wiśni jada się nie tylko ramen, tempurę czy sushi.  W japońskim domu na co dzień jada się trochę inaczej, najczęściej są to gotowane warzywa, marynaty i zupa miso, sporządzana na bazie bulionu z wiórków ryby bonito i wodorostów kombu wraz z pastą sojową miso, często dodaje się tofu, ryby i wodorosty, dodatki powinny odzwierciedlać aktualną porę roku. Oprócz tego co się je, ważnym jest także to, jak jedzenie jest podane. Smak jest ważny na równi z prezentacją, kolorem i pięknem dania, forma podąża za funkcją, wszystkie elementy posiłku tworzą balans. Jedzenie jest podzielone na miski i inne naczynia, które następnie są dalej podzielone po to, aby oddzielić smaki. Posiłki nie mogą się dotykać, a z każdej z porcelanowych misek spożywa się tylko jedno danie, jest w tym logika i przeznaczenie dla każdej potrawy.

Walizka

Piotr (Spakowana walizka) podróżuje od dawna, z każdym rokiem coraz odważniej i bardziej świadomie. Przez długi czas nie miał śmiałości odwiedzić Japonii, w końcu została ostatnim krajem od Indii w prawo, którego nie widział, i tym sposobem znalazł się w Japonii. W przyszłym roku planuje ponownie ją odwiedzić.
 

Sumo

This slideshow requires JavaScript.

Pierwsze skojarzenie gaijina – prawie nagie mega grubasy bawiące się w przepychanie. Dla Japończyków zawodnik sumo to gwiazdor, obiekt podziwu oraz westchnień. Zasady gry są proste – wypchnąć przeciwnika z ram areny. Nic trudnego, nic ekscytującego, po prostu nudne. Tak myślałam, dopóki nie znalazłam się w Tokio na cesarskim turnieju sumo. Każda walka to wielkie przedstawienie, poprzedzone rytuałem. Najpierw zawodnicy rzucają garść soli co ma działanie oczyszczające.  Później przenoszą ciężar swego ciała z nogi na nogę i unoszą ją do góry chcąc w ten sposób odpędzić złe moce. Następnie zanurzają usta w chochli z wodą siły, po której należy wytrzeć usta w papier siły. Po cały tym wstępie który trwa około 4 minut sędzia wachlarzem daje znak że można rozpocząć walkę. A walka czasami trwa kilka sekund. Nigdy nie sądziłam że mimo braku swoich faworytów można tak się wciągnąć w kibicowanie, nawet trudno powiedzieć komu. Po 6 godzinach zakończyły się zawody, zwycięzca odtańczył taniec a my czuliśmy niedosyt.

Bożena (Plan Podróży) – kochająca podróże etatowa ze stolicy. Japonia była przypadkiem, a dokładniej super promocją KLM, a stała się wielkim odkryciem i marzeniem na powrót.

 

Onseny i sentō

This slideshow requires JavaScript.

Jednym z najfantastyczniejszych japońskich wynalazków, wynikającym z tego, że cała Japonia siedzi na wulkanach, są gorące źródła – onseny. W kulturę onsenów i sentō (miejskich łaźni) wprowadził nas nasz CouchSurfingowy host – objaśnił nam, co i jak, że np. należy się najpierw wypucować, a dopiero potem moczyć w gorącej, nierzadko sięgającej 42*C, wodzie. Kondi otrzymał instruktarz na żywo (mówi, że faceci wcale tak dokładnie się nie pucują); ja musiałam sobie radzić sama w damskiej części, ale już od progu zaopiekowały się mną starsze panie, które pokazały mi, co i jak, a potem wzięły na spytki. Były zachwycone tym, że przyjechałam aż z Polski i że znam się na japońskim jedzeniu. A fakt, że wspięłam się na Fuji dał mi status łaźniowego gościa honorowego. Która nowa wchodziła do basenu, od razu zostawała poinformowana, kim jestem (gajiinka z Polski) i co tutaj robię (kąpię się). Bo onseny i sentō to poniekąd ośrodki lokalnej kultury, w których sąsiedzi spotykają się na plotki na golasa. Nic się tam nie ukryje. Najpiękniejsze onseny mają baseny na zewnątrz, pośród skał, lasów lub na brzegu morza. Takie onseny, zwane rotemburo, często przyciągają gości z odległych krańców Japonii. Najmilej wspominamy rotembura w Beppu i Shirahama, zwłaszcza słynne Saki-no-yu, do którego niegdyś jeździł sam cesarz. Jedno jest pewne w zimie za niczym się tak nie tęskni jak za 40-stopniową kąpielą.

BTTH
Asia i Kondi (Byłem tu. Tony Halik) w Japonii zakochani są od dawna. Do tej pory odwiedzili ją trzy razy, a lada moment wybierają się tam po raz kolejny – tym razem by podziwiać kwitnące wiśniowe drzewa – sakury.

This slideshow requires JavaScript.

No właśnie, Asia i Kondi mają zupełną rację! Już wkrótce w Japonii rozpocznie się mój ulubiony okres – hanami ♥
A Wy, czy byliście już w Japonii? Jakie są Wasze najlepsze wspomnienia?

Izabela Japan

 

26 Comments

  1. Jowita says

    Super, świetny pomysł. Tylko czemu mnie w tym wpisie nie ma ? 😀

    • No właśnie Jowita, gdzieś się zawieruszyła? Pewnie zajęta byłaś pakowaniem do Japonii 😉

  2. Świetny wpis, jadę do Japonii za miesiąc, a dzięki temu postowi jeszcze bardziej nie mogę doczekać się wyjazdu! 🙂

  3. Bożena says

    Genialny wpis! Gratulacje za pomysł i wykonanie.
    wszystkie najlepszego urodzinowo

  4. Wszystkiego japońskiego! 🙂
    Nie mogę się doczekać, kiedy do Japonii dotrę, ale na razie jest zdecydowanie nie na mój budżet 🙁 W tych automatach serio głównie napoje sprzedają? Wydawało mi się, że można tam tak kupić nawet iphone’a czy inne sprzęty.

    • Pewnie są także i bardziej wymyślne automaty, ale 99% z nich to jedynie napoje. Podczas roku spędzonego w Japonii spotkałam też automaty z lodami i przekąskami, ale naprawdę rzadko można zobaczyć coś poza tym. Mimo że w Internecie pełno jest historii o automatach z używanymi majtkami, robotami, zwierzakami itp 😛

    • Właśnie też jeszcze Japonii nie zwiedziłem. Ale może wkrótce. 🙂

    • Ewa, aż ciężko uwierzyć, że coś jeszcze zostało przed Tobą! Jesteś wielką inspiracją 🙂

  5. Marek i Kasia says

    Ile osób, tyle opinii! Ale skoro każda jest pozytywna – trzeba jechać, nie ma rady ;).

  6. Kasia says

    Nie mogłabym się powstrzymać od spróbowania tych różnych dziwności z automatów 😛

  7. Za Japonią nie da się nie tęsknić. Żałuję tylko, że tak długo żyłam z błędnym stereotypem iż Japonia jest bardzo droga

    • Dzięki za link. Podobały mi się Wasze relacje z Japonii.
      Ja niebawem wracam tam na dłużej 🙂

Leave a Reply