Month: May 2014

Modlitwa o bezpieczną podróż

Zrobiło się ciepło, a wakacje tuż tuż 🙂 Pamiętajmy, by przed wyjazdem zapisać w telefonach numer ICE, numery TOPR / WOPR (w zależności od celu podróży), a wybierając się za granicę dyżurny numer telefonu do najbliższej placówki konsularnej. Przypominam, że jeśli w kraju, w którym przebywacie nie ma polskiego konsulatu lub ambasady, możecie się zgłaszać do dowolnej placówki dyplomatycznej państwa Unii Europejskiej (więcej o pomocy konsularnej znajdziesz tutaj).   Tymczasem w kwestii opieki już zupełnie Nieziemskiej… 😉  ✈ Modlitwa Pielgrzyma Boże, Ty jesteś Drogą, Prawdą i Życiem. Drogą, którą pragnę podążać, Prawdą, której lękam się stracić, Życiem, które w Tobie ma początek i koniec. Niech ten dzień mi przyniesie tylko to, czym Ty chcesz mnie obdarzyć. Przyjmę radość i szczęście, zniosę ból i cierpienie, jeśli Ty będziesz ze mną. Wyruszam w Twoje Imię, prowadź mnie, Boże! Amen ✈ O Boże wielki, który czuwasz nad wszystkim stworzeniem, miej mnie w swej opiece. Niech błogosławieństwo Twoje towarzyszy mi w całej drodze. Odwracaj ode mnie nieszczęście, ratuj w niebezpieczeństwach i pozwól, abym szczęśliwie powrócił do domu. Amen ✈ Prośba …

Bezpieczeństwo w podróży: pomoc konsularna

Bariery językowe coraz mniejsze, w portfelach kryzys jakby osłabł, więc coraz częściej udajemy się na wczasy, wypoczynek, backpacking za granicę. Aby wyjazd był udany i bezpieczny, przygotowując się do niego warto pamiętać o kilku rzeczach. Jedną z nich jest zapisanie w telefonie numeru ICE (in case of emergency). W razie jakiegokolwiek wypadku kontakt ICE zapisany w komórce zdecydowanie ułatwia prace służbom ratowniczym, które nie muszą przeszukiwać całej naszej listy kontaktów domyślając się, czy “Gosia <3” to siostra czy przyjaciółka, a “nie odbieraj” to teściowa, szef lub były chłopak. Pamiętajcie również, by przed wyjazdem uprzedzić swój kontakt ICE gdzie i na jak długo jedziecie, by w razie nieoczekiwanego telefonu nie był zaskoczony (warto również upewnić się, że wasz ICE zna język obcy na poziomie, który umożliwia mu/jej swobodną rozmowę i nie dojdzie do nieporozumień – w końcu może iść o Waszą skórę! 😉 ).

Do Afryki za karę, czyli jak pracoholik uczył się „pole pole”

Akt pierwszy: miejsce: Dar Es Salaam, Tanzania, Afryka występują: ambitna wolontariuszka, afrykański styl życia: pole pole, roztropni Franciszkanie, jakiś Amerykaniec, świetlówka Było dobrze. Ba, nawet bardzo dobrze, a tu nagle pewnego dnia zrobiło się… nie najlepiej. Słowem był to jeden z dni, w których człowiek ma wrażenie, że „chyba przyszedł mu czas umrzeć”. Mimo wszystko nie mogłam przecież opuścić dnia w szkole, więc zaraz po śniadaniu udałam się samochodem z o. Krzysztofem do Szkoły Maksymiliana – razem z siostrą Kasią pracowałyśmy wtedy nad tablo nauczycieli, a ja miałam jeszcze całkiem sporo zdjęć do zrobienia. Było jeszcze rano (ok. 8-9), a słońce już dawało się we znaki. Zrobiłam może 5 zdjęć, po czym udałam się w stronę sekretariatu. Pomieszczenie to zazwyczaj znajduje się w odległości kilku większych susów od wejścia do szkoły, jednak tym razem droga na drugie piętro, gdzie znajduje się sekretariat, zajęła mi około 15 minut. Nie dało rady. Wróciłam. Ojcowie odwieźli mnie (moją ulubioną 😉 ) wysłużoną terenówką z powrotem na misję.