Month: September 2014

Dać mu czy nie dać dolara?

Pzybywszy do miasta udaliśmy się do kopalń. Wśród stosów wydobytej ziemi i poobdzieranych przestrzeni wychyliła się przed nami nagle czarna jama. Nim weszliśmy do niej, przewodnik nasz, który wylazł nagle z podziemia (…) zaprowadził nas do domku, gdzie kazał nam włożyć ubranie z pęcherzy, wilgotne, brudne, obrzydliwe. Po włożeniu go udaliśmy się znów do jamy, siedli w rodzaj kosza z desek, który ukazał się w jej wnętrzu, i nagle… zrobiło nam się w oczach ciemno. Poczęliśmy zlatywać na dół jakby na złamanie karku. (…) było mokro, dymno, gorąco. Teraz dopiero zrozumiałem potrzebę owych ochronnych sukni i obuwia, w jakie ubrano nas przy wejściu. (…) Na gruncie, po którym stąpaliśmy, płynęła czasem woda zaskórna, tworząc miejscami jak gdyby małe błoto lub jeziorko – miejscami sączyła się ze skał. (…) Pospieszyliśmy znowu do elewatora – rozległo się głośne „all right!” – i zostaliśmy porwani w górę. Wydostawszy się na światło dzienne odetchnąłem. Poczęliśmy dziękować przewodnikowi. Był to, jak wam już wspomniałem, człowiek dość obdarty, brudny, zasmolony, we flanelowej koszuli, w kapeluszu z powystrzępianym koliskiem i w podartych gumowych butach. …