Author: Ibazela

“Profesjonalny bloger”? Nie, dziękuję.

Ja i mój blog stoimy na rozdrożu. Nie wiem, co powinnam dalej zrobić. Od dłuższego czasu jestem na tzw. “blogowym detoksie” i nie tworzę nowych tekstów, ciesząc się moim życiem offline. Nie oznacza to, że nie zwiedzam, nie uczę się nowych rzeczy i nie zbieram materiałów – do tego przykładam się niezwykle starannie 🙂

Jak przeżyć atak terrorystyczny w samolocie, metrze, muzeum?

W przeszłości turyści, jeśli w ogóle padali ofiarami terroryzmu, nigdy nie byli bezpośrednim celem ataków; zwyczajnie znaleźli się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Niestety z początkiem XXI wieku grupy terrorystyczne wybrały turystów jako kartę przetargową w walce o osiąganie własnych celów. Bynajmniej nie jest to dla nas – podróżujących wiadomość komfortowa…

Suwalszczyzna – kraina jak baśń

Suwalskie Bullerbyn, czyli za czym tęsknią warszawskie mieszczuchy   W naszym suwalskim Bullerbyn sąsiad nie zagląda nam w okna. Nie zagląda, bo od tych najbliższych dzieli nas las, staw i dwie górki pokryte łanem złotego zboża. Zagląda kot, co nocą nic nie upolował lub bocian, co kocha przysiadać na nowym, błyszczącym dachu stodoły i klekotać w najlepsze.

Sękacz – przepis na szczęśliwe małżeństwo

Przeciętny sękacz ma około pół metra wysokości. Mówi się, że przywędrował na Podlasie z Francji. Gâteau à la broche, ciasto typowo francuskie, trafiło do Litwy i Polski za sprawą Radziwiłłów. Lubiany i pieczony na dworze sękacz zawędrował do zaścianków, a następnie rozpowszechnił się na całym obszarze Podlasia. Inna historia opisuje natomiast jak Polacy poznali przepis na sękacza i technologię jego produkcji od Jaćwingów już w okresie średniowiecza, bowiem ten rodzaj ciasta mógł być łatwo wykonywany na otwartych paleniskach kuchni tamtych czasów. Trzeba jednak przyznać, że teoria ta pozostawia więcej pytań, niż odpowiedzi – skąd w średniowieczu cukier? Ciasto pieczone na miodzie spadłoby z wałka po kilku sękach. W średniowieczu ciasta pieczono na zakwasie – nie znane były drożdże i soda – co nadawało im charakterystyczny smak i zapach. Cokolwiek jednak by nie mówić o pochodzeniu sękacza, pewnym jest, że po spopularyzowaniu ciasta sękacz zawędrował daleko. Ceni się go nawet w Japonii, gdzie występuje pod nazwą シャコティス (shakotisu).

W krwioobiegu miast

Lubię myśleć o mieście jak o żywej tkance. Im więcej ich odwiedzam, tym bardziej jestem przekonana, że każde miasto to (prawie) autonomiczny, żywy organizm. I każde z nich jest inne. Poszczególne elementy miasta tworzą ściśle powiązane ze sobą układy działające w specyficznej symbiozie. Jedne bez drugich nie mogą istnieć – bez nich nie byłoby wpółczesnego miasta. To one tworzą je, budują lub niszczą i uśmiercają.

Nauka języka za granicą – warto?

Jak uczyć się szybko i przede wszystkim – efektywnie? Gdy czasu coraz mniej, a wymówek coraz więcej, może warto pomyśleć o połączeniu przyjemnego z pożytecznym, czyli nauce języka za granicą? Na co zwrócić uwagę przy wyborze kursu, jeśli zdecydujemy się na taki wyjazd? “Imparare una nuova lingua è come acquistare una nuova anima” Włoskie przysłowie mówi, że nauczenie się nowego języka jest jak otrzymanie nowej duszy. Jest w tym sporo prawdy. Język to nic innego jak sposób komunikowania się ze światem. Język to też kod, za pomocą którego myślimy, opisujemy rzeczy – zarówno te codzienne, jak i abstrakcyjne, wymagające większej wprawy i umiejętności. Nie bez powodu starotestamentowa Wieża Babel upadła – gdy mówimy jednym językiem znacznie więcej możemy osiągnąć, dostrzec, zrozumieć. A czy nie o to nauczenie się świata chodzi właśnie w naszych backpakerskich podróżach?

Tangawizi na upały!

Tangawizi na upały, czyli afrykańskie sody dla ochłody   Tangawizi w języku Suahili oznacza nic innego jak… imbir. Schłodzony, gazowany napój z imbirem pije się w krajach Suahili jak naszą “oranżadę”. Obecnie Stoney Tangawizi nosi dumnie napis “a product of the Coca-Cola Company” (nowe powinowactwo można łatwo zauważyć po charakterystycznym kształcie butelki) i jest powszechnie dostępny w Afryce Wchodniej, głównie w Tanzanii i Kenii. Czy oznacza to, że by móc schłodzić się przyjemnym smakiem pikantnego tangawizi musimy przy okazji wybrać się na safari do Afryki Wschodniej? Nic bardziej mylnego!