Przemyślenia
comments 4

Muzeum Wsi Księstwa Łowickiego

Tak długo zabierałam się na blogu za etno-serię, że rok Kolberga zdążył już ustąpić na rzecz roku Jana Długosza, a trzeba przyznać, że seria poświęcona kulturze ludowej i skansenom chodziła mi po głowie od dłuższego czasu. Dlaczego akurat to? Gdy byłam nastolatką, mama rozpoczęła pracę w Muzeum budownictwa ludowego w Sanoku. W domu zaczęły się długie opowieści i po jakimś czasie o Bojkach, Łemkach, Dolinianach i Pogórzanach wiedziałam już chyba wszystko (a raczej tak mi się wtedy wydawało). Zdarzało się też, że zapomniawszy kluczy do domu przeczesywałam polne ścieżynki usiane na 38 ha sanockiego skansenu, bo mama była akurat z grupą turystów “gdzieś na parku”. Chcąc nie chcąc, zainteresowanie powstało samo i tak już zostało.

Łowicki skansen w Maurzycach (2)

Muzeum Wsi Księstwa Łowickiego o sobie, czyli informacje ze strony muzeum:

Skansen w Maurzycach położony jest w odległości ok. 7 km od Łowicza, przy trasie Warszawa – Poznań.  Muzeum gromadzi zabytki architektury z terenu dawnego Księstwa Łowickiego. Do zwiedzania został udostępniony w połowie lat 80. Obecnie w skansenie znajduje się ponad 40 obiektów. Ich rozmieszczenie ukazuje dwa historyczne układy przestrzenne łowickiej wsi: tzw. starą wieś – owalnicę z centralnym placem wioskowym, występującą od poł. XIX w. oraz nową wieś – ulicówkę, powszechną w II poł. XX w. W wybranych obiektach odbywają się prezentacje z zakresu garncarstwa, hafciarstwa, papieroplastyki. Zwiedzający mogą spróbować swoich sił w toczeniu naczyń na kole garncarskim czy wykonywaniu haftów i wycinanek.

Ceny biletów:

  • bilet normalny 8 zł
  • ulgowy 5 zł
  • spacerowy (niestety nie zaproponowano nam go w kasie biletowej, więc nie do końca wiadomo do czego uprawnia) 3 zł
  • Opłata za przewodnika – 80 zł (choć niewiele osób się na niego decyduje, gdyż większość obiektów jest otwarta dla wszystkich indywidualnych zwiedzających)

Czas zwiedzenia: ok. 2 godziny (z jedzeniem, bez udziału w warsztatach)

Ocena ogólna: 6/10

Łowicki skansen w Maurzycach (13)

Muzeum Wsi Księstwa Łowickiego w Maurzycach jest niewielkie, jednak znajdujące się na terenie skansenu obiekty są całkiem dobrze wyposażone. Sporo frajdy sprawia sam dojazd do skansenu – jazda samochodem polną drogą prowadzącą pośród pól uprawnych to zdecydowany plus dla Łowiczan za autentyczną wiejską lokalizację. Taka polna droga prowadziła kiedyś od wsi do wsi, dzięki czemu bardzo dobrze wprowadzała “współczesnego wędrowca” w klimat wcale nie tak dawnych czasów.

Zdecydowanie godna pochwały jest podjęta przez władze muzeum inicjatywa prowadzenia na terenie skansenu lekcji i warsztatów związanych z regionem. Dobre wrażenie robiły lekcje wyplatania z wikliny. Były też lekcje łowickich wycinanek dla najmłodszych, które przyciągały sporą gromadę dość gwarliwych pociech i ich matek. Natomiast (piszę to z wielkim żalem, gdyż na tych warsztatach zależało mi najbardziej) lekcje wypiekania chleba wypadły zdecydowanie najgorzej – patrzenie jak współcześnie ubrana pani (liczyłam jednak na strój historyczny) wypieka chleb i sprzedaje przepisy pod niebieskim, brezentowym namiotem, a rój tłustych much bawi się w jej warsztacie w najlepsze, nawet mnie pozbawiło apetytu, a to akurat trudna sztuka…. Zdaje się, że miało miejsce jakieś niedopatrzenie lub po prostu brak woli i chęci, by wykorzystać potencjał skansenu i przedstawić warsztaty jak należy – w odpowiednim miejscu i w odpowiednim stroju – nawet, jeśli nie byłaby to chata (zadaszenie, drewniana wiata), to i tak nadal ciężko o bardziej nie pasujące do stylu skansenu miejsce jak zwyczajny, niebieski namiot, w którym zwykliśmy (lub nie) kupować skarpety na bazarze. Strój również nie musiał być stricte historyczny, choć – jeśli mówimy o szanującym się muzeum – powinien być (chleba wypiekanego w skansenie można spróbować m.in. Norsk Folkemuseum w Oslo, który bardzo serdecznie polecam jako jeden z wzorowych skansenów).

Szczęśliwie znajdująca się na terenie parku “karczma” z pysznymi, świeżymi drożdżowymi bułeczkami i jeszcze przedniejszym żurem jest zdecydowanym atutem łowickiego skansenu. Warto wybrać się tam na małe co nieco.

Pomimo częściowo niezbyt przychylnych ocen, nie można jednak odmówić miejscu uroku. Skansen dobrze prezentuje się w ciepłe, letnie popołudnie, a pogoda tego dnia była wyjątkowo ładna, choć (chyba) nikt jej nie zamawiał.

Komu polecam wizytę w Muzeum Wsi Księstwa Łowickiego w Maurzycach?

Zmotoryzowanym rodzinom z dziećmi w ciepły, letni dzień, którzy akurat zwiedzają Łowicz i jego okolice lub przecinają ziemię łowicką w jakiejś dłuższej trasie.

Izabela

Ibazela, z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, trochę turystka – trochę podróżnik, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. Uważa, że świat wiele by stracił bez alzackiego wina, bułgarskiego olejku różanego i… żelek Haribo.

4 Comments

  1. Hej super, moja mama tez pracowala w Muzeum i tez uwielbiam skanseny. Ja pochodze z Ciechanowca i kocham nasz skansen i muzeum wsi 🙂

    • Świat taki mały 🙂
      P.S. Wiwat lokalny patriotyzm!
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. O jak Ci zazdroszcze tego dziecinnego szwedania sie po skansenie bez nadzoru! Uwielbiam sanocki skansen szczegolnie, ale w zasadzie kazdy ma ten niezwykly klimat o specyficznym zapachu. Piekne zdjecia 🙂

    • Tak, ten specyficzny zapach to coś, co się zapamiętuje na zawsze! Bardzo go lubię 🙂
      Dzięki za odwiedziny! 🙂

Leave a Reply