Folklor i kultura ludowa, Polska
comments 21

Wodziłki – wieś staroobrzędowców

Wodziłki (1)

W Suwalskim Parku Krajobrazowym odnaleźć można kawałek dawnej Rosji. Osadę założyli tu staroobrzędowcy – uchodźcy, którzy nie uznawszy reform w Rosyjskiej Cerkwii szukali schronienia przed prześladowaniami w swojej ojczyźnie. Dawniej we wsi żyło ich kilkuset, obecnie zostało mniej niż dziesięć rodzin. Kultywują dawne zwyczaje i modlą się pod przywództwem nastawnika w drewnianej świątyni, zwanej molenną.

Wodziłki zostały założone w 1788 r. przez staroobrzędowców, ludność dawnej Rosji, która nie uznała reformy liturgicznej patriarchy Nikona, upodabniającej obrzędy Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego do obrzędów greckich. Pociągnęło to za sobą rozłam w Rosyjskiej Cerkwii. Tych, którzy zostali przy starej liturgii i tradycji, nazwano staroobrzędowcami (starowiercami, starowierami). Gdy w 1667 r. sobór moskiewski uznał stare obrzędy za herezję, władze kościelne i świeckie rozpoczęły masowe prześladowania starowierców. Staroobrzędowcy zaczęli porzucać swoje domy i zakładać nowe osady w trudno dostępnych miejscach. Masowo uciekali z Rosji, także na ziemie Rzeczypospolitej, gdzie pojawili się w pierwszej połowie XVIII w.

Wodziłki (2)

Na ziemiach polskich starowiercy założyli Wschodni Kościół Staroobrzędowy – niekanoniczny Kościół prawosławny zrzeszający gminy wyznaniowe bezpopowców na terenie Polski. Ale kim byli owi bezpopowcy?

Po represjach spowodowanych reformą patriarchy Nikona część starowierców pozbawionych duchownych po ich egzekucjach, samospaleniach lub naturalnej śmierci uznała ważność święceń kapłańskich udzielanych w Cerkwii. Byli to tzw. popowcy – odłam staroobrzędowców, który praktykuje obrzędy liturgiczne pod przewodnictwem kapłanów. Wierni tradycyjnym obrzędom bezpopowcy uznali natomiast, że po śmierci ostatnich duchownych wyświęconych według rytu sprzed reformy nie ma już na świecie prawdziwych kapłanów, a jedynym przewodnikiem wiernych jest Chrystus. Specyficzną cechą bezpopowców jest także wiara w panowanie na ziemi Antychrysta, co powoduje w ich ocenie nieważność sakramentów sprawowanych przez jakikolwiek związek wyznaniowy.

Wodziłki (4)

Bezpopowcy zrzeszają się w gminach kierowanych przez nastawników, a ich świątynie noszą nazwę molenn. Nastawnik to wybierana spośród społeczności parafialnej osoba, która przewodniczy życiu religijnemu wspólnoty. Oczywiście od kandydata na to stanowisko wymaga się nienagannej postawy moralnej, religijnej oraz znajomości języka cerkiewnosłowiańskiego. Nastawnik prowadzi nabożeństwa w molennie: odmawia modlitwy na rozpoczęcie i zakończenie nabożeństwa, czyta Ewangelię, okadza ikony i wiernych w świątyni. W jego obowiązkach leżą także chrzty, spowiedzi, śluby i pogrzeby.

Wodziłki (7)

Drewnianą molennę w Wodziłkach zbudowano w 1921 r., a 61 lat później obiekt wpisano do rejestru zabytków. Obecnie korzysta z niej ok. 10 rodzin tutejszych starowierców. Cały Wschodni Kościół Staroobrzędowy liczy w tej chwili około tysiąca wiernych, najwięcej z nich mieszka na Suwalszczyźnie.

Wodziłki (6)

Dawny obyczaj nakazywał kąpiel przed przestąpieniem progów molenny, dlatego w pobliżu świątyni w Wodziłkach znajduje się czynna do dziś ruska bania, czyli rosyjska odmiana sauny. Jest to tzw. czarna bania, która podobnie jak dawne chaty kurne nie posiada komina, a para i dym z paleniska odprowadzane są przez okna i uchylone drzwi. Banie stoją zazwyczaj przy stawie lub rzece, gdzie należy ochłodzić ciało rozgrzane po parowej kąpieli. Kiedyś z łaźni korzystano tylko w sobotę, a ogień w inne dni oznaczał chorobę któregoś z domowników lub narodziny potomstwa, gdyż banie używane były przez kobiety jako miejsce porodu.

Wodziłki (8)

Staroobrzędowcy ze swoją religią, kulturą i obyczajami przenieśli do Polski kawałek starej Rosji. Zajmowali się oni uprawą ziemi, robotami stolarskimi i ciesielskimi.  Starowiercy, mimo procesów asymilacyjnych, zachowali przywiązanie do dawnych obyczajów, obrzędów i języka, który jest gwarą języka rosyjskiego. Wodziłki przed wojną zamieszkiwało około stu rodzin, dziś zostało ich mniej niż dziesięć. Stoi jeszcze kilka drewnianych domów, zabudowania gospodarcze i parowe łaźnie, choć stopniowo coraz więcej budynków obraca się w ruinę, a młodzi ludzie coraz częściej wybierają “nowoczesny” styl życia.

Izabela
Ibazela, z pochodzenia Sanoczanka, Japanofil, trochę turystka – trochę podróżnik, wolontariusz tęskniący za Afryką i etnograf-pasjonat. Uważa, że świat wiele by stracił bez alzackiego wina, bułgarskiego olejku różanego i… żelek Haribo.

loading map - please wait...

Wodziłki - wieś staroobrzędowców 54.239644, 22.839664

21 Comments

  1. Ania W. says

    To jest niesamowite miejsce. Nigdy nie słyszałam o “staroobrzędowcach”. Strasznie ciekawe, zwłaszcza ci, co nie wierzą w księży i popów. No i do tej czarnej bani to bym chyba bała się pójść

  2. Człowiekowi się wydaje, że zna własny kraj. A tu jednak ciągle jest zaskakiwany. O Staroobrzędowcach coś kiedyś obiło mi się o uszy, ale nie wiedziałam, gdzie konkretnie w Polsce przebywają i czy w ogóle u nas jeszcze są.

    • Patrząc na tempo zmian, niedługo już ich nie będzie, jeśli zostało około 5-6 rodzin starowierców w Wodziłkach. Dlatego trzeba się śpieszyć 😉

  3. Trochę nie mój kierunek miejsc, ale podziwiam ludzi którzy szukają w Polsce ciekawych miejsc, a nie od razu wyjeżdżają za granicę.

    • Wiesz, u mnie chyba było odwrotnie. Po prostu to, co w Polsce stawiam na równi z tym, co za granicą.
      Wydaje mi się też, że to może być kwestia peselu i rosnącej z nim dojrzałości 😉

  4. Jak dotąd tylko raz udało mi się spędzić wakacje we wschodniej części Polski, i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się wrócić i odkryć tak ciekawe i niepozorne miejsca jak Wodziłki 🙂 swoją drogą saunę uwielbiam, ale jednak nazwa “czarna bania” trochę odstrasza 🙂

  5. Uwielbiam takie ciekawostki! Niby w Polsce, ale jakby jednak nie. Podobne miejsce odkryłam kiedyś na Mazurach, wioska nazywa się Wojnowo i tam również mieszkali staroobrzędowcy. Pamiętam, że zwiedzanie cerkwii i starego cmentarza to było wspaniałe kulturowe doświadczenie.

    • Agnieszka! Miałam dokładnie takie same spostrzeżenia 🙂 Powiem więcej, nie spodziewałam się takiej różnorodności kulturowej i obyczajowej. Człowiek cale życie się uczy, chyba muszę więcej czasu poświęcić mojej (bo jestem z Sanoka 😉 ) “ścianie wschodniej” 🙂 Wiem, że następny punkt na mapie to będzie Białowieża.

  6. W twoich okolicach nigdy nie byłam, chociaż mam koleżankę z Sanoka, którą poznałam na Erasmusie 12 lat temu :-). Chętnie poczytam o twojej okolicy! Pozdrawiam.

  7. Znakomicie, że napisałaś o Wodziłkach. My mieliśmy ją odwiedzić też, ale nam po drodze opona w rowerze poszła i mieliśmy przymusowy wielogodzinny postój, więc się nie udało. Ale kocham SPN i na pewno tam wrócę.

  8. Suwalszczyzna piękna kraina, warto odwiedzić też inne miejsca. Ja mam dość blisko, a jeszcze w Wodziłkach nie byłam.

  9. przyznaję, że w swojej ignorancji nie wiedziałam nic ani o Wodziłkach, ani o Staroobrzedowacach. a teraz jechałabym!

    • No ba. Rozumiem. Też nic nie wiedziałam. I mówili do mnie “molenna” i “molenna”, a ja – bieszczadzka koza – myślałam, że to nazwa miejscowości….
      Dobrze, że podróże jednak kształcą, bo po ogólnym systemie oświaty mam spore zaległości 😉

  10. Wow, klimat trochę jak w rosyjskiej wiosce, którą właśnie opisuję 🙂
    Pamiętam, jak śpiewaliśmy w staro-cerkiewnosłowiańskim – niesamowite brzmienie języka, podobnie jak sama muzyka – taka przejmująca.

  11. Pingback: Suwalski Park Krajobrazowy: atrakcje, trasy rowerowe i piesze | Zależna w podróży | Naturalnie

Leave a Reply